Prolog
-
Alison, opowiesz mi
historyjkę? – zapytała moja mała kuzynka.
-
A o czym byś chciała
usłyszeć?
-
Może o tym jak
poznałaś Laurę. I możesz mi też opowiedzieć o kilku waszych przygodach.
-
No dobrze. Wszystko
zaczęło się pewnego jesiennego dnia, dwa tygodnie po moich siódmych urodzinach.
Zdarzyło się wtedy coś, co będę
pamiętała do końca mojego życia. To był słoneczny dzień, a ja siedziałam sama w
domu. Moja mama myła samochód na podjeździe, a mój tata był na meczu.
Straszliwie się nudziłam. Nie miałam żadnych przyjaciółek. Byłam typem
samotniczki. Nie lubiłam zbytnio innych ludzi. Oni mnie też. Byłam wtedy
wyrzutkiem. Miałam co prawda kilka koleżanek z którymi się wtedy bawiłam i nawet
jedną przyjaciółkę, ale i tak byłam bardzo samotna. Postanowiłam wyjść na dwór, żeby porozmawiać sobie z mamą. Rozmawiałyśmy
z mamą na wiele tematów. Pamiętam, że pytała się mnie wtedy o szkołę. Nagle
usłyszałam śmiech jakiegoś dziecka, a potem jakieś radosne krzyki. Odwróciłam
się i zobaczyłam dwie osoby, które jechały na rowerach. Była to kobieta z małą
dziewczynką. Okazało się potem, że ta kobieta była matką tej małej dziewczynki.
Wyszłam na ulicę i zaczęłam im się przyglądać, a one zaczęły jechać w moją
stronę. Stałam na ulicy, a one jechały prosto na mnie. Przeraziłam się, że mnie
przejadą lub zatrzymają się koło mnie i mnie okradną ( miałam różne dziwne
pomysły dotyczące tego, co mogą mi zrobić inni ludzie, między innymi dlatego
nie miałam wtedy zbyt wielu przyjaciół ), więc zaczęłam uciekać, płakać i
krzyczeć. One mnie goniły, ja uciekałam, a moja mama się śmiała. Na szczęście
dla mnie, ulica mi się skończyła, więc mogłam albo uciekać przez chwasty i
pokrzywy albo dać im się złapać. Wybrałam to drugie. Przerażona czekałam na to,
co ze mną zrobią. Pierwsza odezwała się dziewczynka.
-
Jak masz na imię? –
zapytała.
-
Alison –
odpowiedziałam.
-
A ja Laura.
Wprowadziłam się niedawno do domu na sąsiedniej ulicy i jestem bardzo samotna.
Zostańmy przyjaciółkami! – powiedziała radosnym głosem i uśmiechnęła się do
mnie szeroko.
-
No dobrze ... –
bąknęłam.
-
Ile masz lat?
-
Siedem, a ty?
-
Sześć.
-
Gdzie mieszkasz?
-
Tu – wskazałam na
swój dom.
-
A ja na Piekarskiej
22
Laura zsiadła z
roweru, oparła go o ogrodzenie mojego ogródka i zaprowadziła mnie pod swój dom.
-
Tutaj mieszkam –
powiedziała. – Możesz do mnie przychodzić kiedy tylko chcesz.
-
Dobrze – odpowiedziałam
nieśmiało i uśmiechnęłam się lekko.
To z pozoru nic nie
znaczące zdarzenie odmieniło moje życie na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz